Wróciłam z nocnego dyżuru w szpitalu, nogi odmawiały mi posłuszeństwa, a w mieszkaniu czekał na mnie pełny zlew, przepełniony kosz i on – leżący na kanapie z pilotem w ręku. „Zrób coś do jedzenia”…
– A ty zamierzasz w ogóle zadbać o swojego faceta? – rzucił Edward. – Normalna kobieta po pracy myśli też o domu. Moja mama Jadwiga zawsze potrafiła wszystko pogodzić. Te słowa odbijały się echem w głowie Marii jeszcze długo po tym, jak padły. Kilka godzin wcześniej kończyła dyżur w szpitalu wojewódzkim we Wrocławiu. Tego dnia … Read more