W 1936 roku brytyjski archeolog Walter Emery prowadził wykopaliska w Sakkarze, rozległym starożytnym cmentarzysku w pobliżu egipskich piramid. Wewnątrz mastaby wysokiego urzędnika imieniem Sabu z pierwszej dynastii natrafił na przedmiot, który do dziś wprawia uczonych w zakłopotanie. Była to szeroka, płytka misa wykuta z metamułowca – cienkiego, trwałego, lecz niezwykle kruchego kamienia, który łatwo pęka. Jej kształt był jednak tym, co czyniło ją wyjątkową.

Trzy zakrzywione płaty zaginały się do wewnątrz, od zewnętrznej krawędzi ku otworowi pośrodku. Z góry wyglądała jak nowoczesny kołpak, a nawet śmigło. Nikt nie zna jej prawdziwego przeznaczenia. Emery sugerował, że mogła być ceremonialną misą osadzoną na podstawie, choć w grobowcu nie znaleziono żadnej podpory.
Inni sądzili, że służyła do składania ofiar dla zaświatów. Ze względu na delikatny projekt i misterne wykonanie, prawdopodobnie nigdy nie była przeznaczona do codziennego użytku. Na początku 2025 roku badacze, w tym Corrado Malanga z Uniwersytetu w Pizie i Filippo Bondi, ogłosili uderzające twierdzenie. Użyli radaru z syntetyczną aperturą, by przeskanować głęboko pod płaskowyżem Giza.
Według ich ustaleń wykryli ogromne pionowe szyby sięgające ponad 600 metrów pod ziemię, wokół których owijały się spiralne rampy lub schody niczym gigantyczny korkociąg. Zespół zgłosił też ogromne komory w kształcie sześcianu, tunele i kanały pod piramidami Cheopsa, Chefrena i Mykerinosa, wszystkie połączone w jedną wielką podziemną sieć. Niektórzy badacze sugerowali nawet, że może to być prawdziwe podziemne miasto powiązane z egipskimi legendami o Amenti, tajemniczej krainie związanej z Ozyrysem i zaświatami. Inne relacje idą jeszcze dalej i sugerują, że może być starsze niż same piramidy.
Jednocześnie Giza rzeczywiście zawiera prawdziwe podziemne struktury, w tym szyb Ozyrysa, grobowce, komory i tunele odkrywane przez wiele lat. Przyjrzyjmy się bliżej najmniejszej z trzech głównych piramid w Gizie – piramidzie Mykerinosa. Jest ona znacznie mniejsza od Wielkiej Piramidy, mierząc około 65 metrów wysokości, a zbudowano ją około 4500 lat temu dla faraona Mykerinosa. Większość zwiedzających zna główne wejście po stronie północnej, ale eksperci od dawna są zdziwieni czymś niezwykłym na wschodniej ścianie.
Znajduje się tam duży prostokątny obszar z wysoko polerowanych bloków granitu. Od lat niektórzy badacze zastanawiają się, czy mógłby oznaczać drugie wejście, które zapieczętowano lub nigdy nie ukończono. W 2025 roku zespoły z Uniwersytetu Kairskiego i Politechniki Monachijskiej użyły radaru i ultradźwięków, by zbadać ten obszar i zgłosiły dwie puste przestrzenie za kamieniem. Mogą to być małe pomieszczenia rytualne, przestrzenie budowlane lub coś związanego ze świątynią, która niegdyś stała przed piramidą.
Na razie tajemnica pozostaje nierozwiązana. Następnie schodzimy do jednego z najbardziej fascynujących prawdziwych podziemnych miejsc związanych z bogiem Ozyrysem – szybu Ozyrysa. To nie nowe odkrycie radarowe, lecz prawdziwy kompleks szybów wykuty bezpośrednio w płaskowyżu Giza. Szyb Ozyrysa leży pod starożytną drogą procesyjną, która niegdyś łączyła Sfinksa z piramidą Chefrena.
Górna sekcja zdaje się być znana od dawna, a w przeszłości używano jej nawet jako kąpieliska ze względu na czystą wodę. Poważne badania archeologiczne rozpoczęły się w latach 30. XX wieku wraz z Selimem Hassanem. Najważniejsze prace nastąpiły w 1999 roku, gdy Zahi Hawass i jego zespół wypompowali wodę i dotarli do dna.
Szyb ma trzy poziomy i schodzi na około 30 metrów. Ponieważ Ozyrys był związany z odrodzeniem i świętą wodą, wielu sądzi, że mógł to być symboliczny grobowiec lub miejsce rytualne, choć jego głębsze znaczenie wciąż budzi spory. Wewnątrz Wielkiej Piramidy Cheopsa znajdują się cztery wąskie szyby, każdy o wymiarach zaledwie około 20 na 20 centymetrów. Dwa szyby z komory króla biegną aż na zewnątrz i były prawdopodobnie związane z przepływem powietrza lub symbolicznymi połączeniami z gwiazdami jak Orion i Syriusz.
Dwa szyby z komory królowej są znacznie bardziej tajemnicze, ponieważ zapieczętowano je za wykończonymi ścianami i nie wychodzą na zewnętrzny świat. Zamiast tego po prostu kończą się głęboko wewnątrz piramidy. W 1872 roku Waynman Dixon odkrył te ukryte otwory, stukając w ściany komory i nasłuchując pustych przestrzeni. Ponad wiek później, w 1993 roku, niemiecki inżynier Rudolf Gantenbrink wysłał małego robota o nazwie Upuaut 2 do południowego szybu.
Po pokonaniu około 60 metrów dotarł do gładkiej wapiennej płyty z dwoma małymi miedzianymi uchwytami, wyglądającej zupełnie jak zapieczętowane drzwi. W 2002 roku Pyramid Rover przewiercił ją i znalazł małą pustą wnękę, a za nią kolejny blokujący kamień. Później projekt Djedi ujawnił malowane znaki jeszcze głębiej w środku. Dlaczego zbudowano te zapieczętowane przejścia?
To pozostaje jedną z wielkich tajemnic Egiptu. Nefertiti pozostaje jedną z najsłynniejszych królowych starożytnego Egiptu, znaną z urody, władzy i tajemnicy, która wciąż otacza miejsce jej ostatniego spoczynku. Panowała u boku Echnatona w okresie amarneńskim, około 1350 lat przed naszą erą, i mogła nawet pełnić funkcję współwładczyni. Jej malowane popiersie, dziś w Berlinie, stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wizerunków ze świata starożytnego.
Mimo jej sławy nigdy nie zidentyfikowano z pełną pewnością żadnego grobowca ani zachowanych szczątków jako jej. Jedna z najczęściej omawianych teorii pojawiła się w 2015 roku, gdy brytyjski egiptolog Nicholas Reeves zbadał niezwykle szczegółowe skany grobowca Tutanchamona. Zauważył słabe linie i cieniste kształty na północnej i zachodniej ścianie. Dla niego wyglądały jak zapieczętowane drzwi ukryte pod malowanym tynkiem.
Reeves zaproponował, że grobowiec Tuta może być tylko przednią częścią większego królewskiego grobowca, pierwotnie zbudowanego dla Nefertiti. Jednak późniejsze skany georadarem w 2018 roku nie znalazły wyraźnych dowodów na ukryte pomieszczenia. Mimo to niektórzy badacze wciąż wierzą, że tajemnica nie została w pełni rozwiązana i że Nefertiti może jeszcze zostać odnaleziona gdzie indziej w Dolinie Królów. To jedno z tych rzadkich odkryć, które faktycznie odpowiedziało na starą tajemnicę, zamiast tworzyć tuzin nowych.
Pod koniec 2025 roku francusko-egipski zespół pod kierownictwem egiptologa Frédérica Payraudeau pracował w Tanis w delcie Nilu. Tanis było ważną stolicą podczas 22. dynastii, około 900 do 700 lat przed naszą erą. Podczas usuwania warstw mułu z północnej komory wewnątrz grobowca faraona Osorkona II zespół odkrył 225 figurek uszebti.
Te małe posążki umieszczano w grobowcach, by służyły zmarłemu w zaświatach, wyręczając go, ilekroć bogowie wzywali do pracy. Wszystkie były powiązane z faraonem Szeszonkiem II, który panował około 825 do 773 lat przed naszą erą. Obok nich stał pozbawiony inskrypcji granitowy sarkofag, który od lat wprawiał ekspertów w zakłopotanie. Ponieważ nie nosił imienia, wielu zakładało, że należał do pomniejszej postaci, ale uszebti to zmieniły.
Ich styl i inskrypcje mocno sugerują, że trumna należała do Szeszonka III, co rodzi możliwość, że jego pochówek później przeniesiono, by go ochronić w czasie niepokojów. Na początku 2025 roku wspólny zespół z Penn Museum i egipskich archeologów dokonał wielkiego odkrycia w Abydos. Zespół kierowany przez doktora Josefa Wegnera pracował w jednym z najstarszych i najświętszych miast starożytnego Egiptu. Około 7 metrów pod ziemią w Nekropolii Góry Anubisa odkryli ogromny królewski grobowiec.
Grobowiec ma około 3600 lat i pochodzi z drugiego okresu przejściowego, między około 1640 a 1540 lat przed naszą erą. Obejmuje zdobione wejście ze śladami hieroglifów wspominających boginię Izydę i Neftydę, wraz z dużą wapienną komorą grobową. Zawiera też kilka pomieszczeń zwieńczonych wysokimi sklepieniami z suszonej cegły, które wznoszą się nawet na 5 metrów wysokości. Mimo tego wszystkiego tożsamość faraona pozostaje nieznana.
Starożytni rabusie grobów mocno uszkodzili inskrypcje przy wejściu, a złote pasy, które niegdyś nosiły imię króla, zostały albo roztrzaskane, albo zaginęły. Nie przetrwały żadne zachowane szczątki ani wyraźny przedmiot z kartuszem. Uważa się, że grobowiec należy do tajemniczej dynastii z Abydos, mało znanej linii lokalnych władców z podzielonego i chaotycznego okresu w egipskiej historii. W lutym 2025 roku Egipt ogłosił jedno ze swoich największych odkryć archeologicznych od ponad 100 lat.
Był to od dawna zaginiony grobowiec faraona Totmesa II, czwartego władcy potężnej 18. dynastii. Odkrycie to było szczególnie ważne, bo był to ostatni brakujący królewski grobowiec z tej dynastii. Wspólny egipsko-brytyjski zespół odkrył go w zachodnich wadi, odludnym pustynnym obszarze koło Luksoru.
To, co potwierdziło właściciela grobowca, to małe fragmenty alabastrowego naczynia z imieniem Totmesa II, wraz z innymi wskazówkami związanymi z jego żoną Hatszepsut. Mimo to odkrycie wiązało się z poważnym problemem, bo grobowiec został splądrowany i mocno naruszony wkrótce po pochówku, być może zaledwie 6 lat później. W rezultacie pozostają kluczowe tajemnice, w tym gdzie mogą być prawdziwe szczątki Totmesa II i dlaczego pochowano go w zachodnich wadi zamiast w głównej Dolinie Królów. Od stuleci historyków fascynują poszukiwania zaginionego grobowca Kleopatry.
Jedną z najbardziej oddanych badaczek jest doktor Kathleen Martinez, która spędziła niemal dwie dekady na wykopaliskach w Taposiris Magna, starożytnym kompleksie świątynnym oddalonym o około 48 kilometrów na zachód od Aleksandrii. We wrześniu 2025 roku jej zespół, współpracując z National Geographic i odkrywcą Titanica Bobem Ballardem, ogłosił dramatyczne podwodne odkrycie. Około 12 metrów pod Morzem Śródziemnym i mniej więcej 4 kilometry od świątyni zidentyfikowali pozostałości zatopionego starożytnego portu. Za pomocą sonaru, misji nurkowych i komputerowych modeli starożytnej linii brzegowej zespół odkrył kamienne kolumny, polerowane posadzki, spojone bloki, kotwice i naczynia magazynowe.
Pozostałości te pochodzą z ptolemejskiej epoki Kleopatry, około 51 do 30 lat przed naszą erą. Martinez uważa, że Taposiris Magna, którego nazwa oznacza „grobowiec Ozyrysa”, było za życia Kleopatry zarówno ośrodkiem religijnym, jak i morskim. Jej teoria głosi, że po śmierci Kleopatry i Marka Antoniusza w 30 roku przed naszą erą ciało Kleopatry mogło zostać potajemnie przeniesione przez ten obszar i ukryte przed Rzymianami. KV55 to jeden z najbardziej dyskutowanych grobowców w Dolinie Królów, który wprawiał w zakłopotanie ekspertów przez pokolenia.
Odkryty w 1907 roku, to mała, niezdobiona komora, w której znajdowała się złocona trumna z celowo usuniętą twarzą i imionami, wraz z tajemniczymi zachowanymi szczątkami. Główne pytanie jest proste, lecz kontrowersyjne: kim była ta osoba? Wielu uczonych uważa, że zachowane szczątki należą do Echnatona, faraona, który przekształcił egipską religię wokół tarczy słonecznej Atona. Przeniósł też stolicę do Amarny i powszechnie uważa się go za ojca Tutanchamona, choć inni pozostają nieprzekonani.
Badania DNA opublikowane w 2010 roku i poparte późniejszymi pracami wykazały, że mumia z KV55 była biologicznym ojcem Tutanchamona, a także synem Amenhotepa III i królowej Teje. To silnie wskazuje na Echnatona, choć niektórzy twierdzą, że mógłby to być zamiast tego krótko panujący władca Semenchkare. Niektórym badaczom szczątki wydają się niezwykle młode, a uszkodzona trumna i zmienione inskrypcje tylko dokładają się do tajemnicy otaczającej tę królewską tożsamość. Król Tutanchamon zmarł w wieku około 19 lat po krótkim panowaniu trwającym około 9 lat, od mniej więcej 1332 do 1323 lat przed naszą erą.
Przez wiele lat jego śmierć otaczały dramatyczne pomysły, w tym teoria, że mógł zginąć po urazie lub wypadku transportowym. Nowoczesne badania wskazały jednak na zupełnie inne wyjaśnienie. W 2005 roku wielka tomografia komputerowa jego szczątków ujawniła poważne złamanie lewej kości udowej, które prawdopodobnie nastąpiło na krótko przed śmiercią. Uraz wykazywał stan zapalny, ale bez oznak gojenia, a żywica balsamiczna dostała się nawet do zranionego miejsca, co sugeruje, że był poważny i mógł ulec zakażeniu.
Następnie w 2010 roku badanie DNA prowadzone przez Zahi Hawassa i międzynarodowy zespół ujawniło, że Tutanchamon miał malarię tropikalną, najbardziej śmiercionośną formę malarii. Wydaje się też, że miał kilka problemów zdrowotnych związanych z królewskim chowem wsobnym, w tym dolegliwości stóp i możliwą chorobę kości. Ponad 100 lasek znalezionych w jego grobowcu sugeruje, że mógł naprawdę na nich polegać w codziennym życiu. W 2024 roku japońsko-egipski zespół użył georadaru i tomografii oporności elektrycznej, by zbadać cmentarz zachodni w Gizie.
Ten obszar grobowy leży obok Wielkiej Piramidy i jest wypełniony grobowcami mastaba należącymi do dostojników i urzędników. W miejscu, gdzie na powierzchni nie było widocznych ruin, wykryli dziwną anomalię w kształcie litery L, zakopaną około 2 metrów pod ziemią. Obiekt mierzył mniej więcej 10 na 15 metrów i miał ostre proste krawędzie, co sugeruje, że stworzyli go ludzie, a nie powstał naturalnie. Skanery wskazały też, że po budowie celowo wypełniono go piaskiem, co czyni odkrycie jeszcze bardziej intrygującym.
Pod tą płytką konstrukcją zespół znalazł głębszą, silnie oporną anomalię ciągnącą się od około 3,5 metra do ponad 10 metrów pod ziemią. Badacze sądzą, że górny obiekt w kształcie litery L mógł służyć jako wejście lub przejście prowadzące do większej ukrytej struktury poniżej, być może grobowca, kaplicy lub części szerszego kompleksu ze Starego Państwa sprzed około 4500 lat. Starożytni greccy pisarze opowiadali niezwykłe historie o ogromnym egipskim labiryncie w pobliżu piramidy Amenemhata III w Hawarze w Fajum. Około 450 lat przed naszą erą Herodot opisał go jako jeszcze bardziej imponujący niż piramidy, z trzema tysiącami pomieszczeń podzielonych nad i pod ziemią.
Pisał też o krętych przejściach, otwartych dziedzińcach i długich rzędach kolumn, które sprawiały, że budowla wydawała się ogromna. Późniejsi pisarze, jak Strabon i Pliniusz, twierdzili, że mógł to być rozległy kompleks świątynny lub grobowy z niezliczonymi komorami. Wierzyli, że mógł łączyć przestrzenie religijne, pomieszczenia administracyjne i symboliczne trasy związane z zaświatami. Pod koniec XIX wieku archeolog Flinders Petrie prowadził wykopaliska w Hawarze i odkrył ogromne kamienne fundamenty na południe od piramidy Amenemhata III.
Fundamenty te mierzyły ponad 300 na 240 metrów i mogły należeć do legendarnego labiryntu. Petrie wierzył, że te pozostałości oznaczają podstawę słynnego labiryntu. Piramida wciąż stoi, ale sam labirynt zdaje się być rozebrany na kamień w późniejszych okresach, zwłaszcza w czasach rzymskich. Mimo to archeolodzy nie znaleźli jeszcze dowodów w pełni pasujących do starożytnych opisów, przez co część tajemnicy pozostaje nierozwiązana.
Thonis-Herakleion było niegdyś jednym z najważniejszych miast portowych starożytnego Egiptu, położonym w pobliżu ujścia Nilu blisko dzisiejszej Aleksandrii. Pełniło rolę głównej bramy Egiptu na Morze Śródziemne, przyjmując handel zagranicznych kupców, wielkie świątynie i imponujące posągi. Choć było słynne w świecie starożytnym, miasto zniknęło pod morzem na ponad 1000 lat, aż francuski archeolog podwodny Franck Goddio odkrył je ponownie w 2000 roku. Powód jego zatonięcia zdaje się być mieszanką klęsk żywiołowych i niestabilnego gruntu.
Region ten leży na obszarze dotkniętym trzęsieniami ziemi, a jedno wielkie wydarzenie w połowie II wieku przed naszą erą prawdopodobnie spowodowało poważne szkody. Jednocześnie miasto zbudowano na miękkim, mokrym mule i glinie z delty Nilu. Gdy ziemia zadrżała, ta nasiąknięta gleba mogła stać się niestabilna, powodując zawalenie się i zatonięcie ciężkich budynków i świątyń. Przez stulecia ląd wciąż osiadał, a poziom morza powoli się podnosił.
Dziś podwodne zespoły znalazły posągi, wraki statków, świątynie i pozostałości zawalonego sanktuarium, podczas gdy większość miasta wciąż czeka na zbadanie. Około 525 lat przed naszą erą, po podbiciu Egiptu, perski król Kambyzes II wysłał podobno armię około 50 000 ludzi przez pustynię zachodnią ku oazie Siwa. Ich misją był atak na słynną wyrocznię Amona, miejsce, które później stało się jeszcze słynniejsze, gdy odwiedził je Aleksander Wielki. Według Herodota armia przeprawiała się przez pustynię, gdy przez obszar przeszła podobno potężna burza piaskowa, która mogła doprowadzić do jej zniknięcia.
Jednego dnia armia maszerowała przez pustynię, a następnego zniknęła zupełnie bez śladu. Przez stulecia odkrywcy i archeolodzy szukali kości, zbroi i broni, aż egiptolog Olaf Kaper w 2015 roku zaproponował inne wyjaśnienie. Twierdził, że armia mogła wcale nie zginąć w burzy piaskowej, lecz zostać pokonana przez egipskiego zbuntowanego faraona Petubastisa III. To mogłoby wyjaśniać, dlaczego nigdy wyraźnie nie znaleziono wielkiego pustynnego cmentarzyska, pozostawiając los armii nieprzemijającą tajemnicą.
Niewiele szczegółów w egiptologii jest tak słynnych i tajemniczych jak brakujący nos Wielkiego Sfinksa w Gizie. Jedna popularna opowieść mówi, że żołnierze Napoleona odstrzelili go z armat podczas kampanii francuskiej w 1798 roku. Ale to nie może być prawda. Rysunki i relacje z podróży sprzed przybycia Napoleona już pokazują Sfinksa bez nosa, w tym jeden autorstwa duńskiego odkrywcy Frederica Ludviga Nordena z 1737 roku.
Oznacza to, że uszkodzenie musiało nastąpić znacznie wcześniej, na długo przed rozpoczęciem kampanii francuskiej. Jedna z najsilniejszych historycznych wskazówek pochodzi od średniowiecznego arabskiego historyka Al-Makriziego, piszącego w XV wieku. Doniósł on, że w 1378 roku sufi o imieniu Muhammad Saim al-Dahr zobaczył miejscowych rolników składających ofiary Sfinksowi w nadziei na dobre zbiory. Wierząc, że to bałwochwalstwo, podobno uszkodził twarz i usunął nos.
Niektóre późniejsze relacje sugerują też, że żołnierze mameluccy mogli dodać więcej uszkodzeń. Archeolog Mark Lehner uważa, że nos usunięto celowo za pomocą narzędzi kiedyś między II a X wiekiem naszej ery. Starożytni pisarze, jak Plutarch i Swetoniusz, twierdzili, że po śmierci Kleopatry VII i Marka Antoniusza w 30 roku przed naszą erą pochowano ich razem w Aleksandrii lub w jej pobliżu. Kleopatra zmarła podobno w tajemniczych okolicznościach, a Antoniusz zmarł wkrótce potem.
A jednak po ponad 2000 lat nigdy nie znaleziono potwierdzonego grobowca. Ta tajemnica sprawia, że archeolodzy szukają od pokoleń. Jedna z najczęściej omawianych wskazówek pochodzi z prac kierowanych przez Kathleen Martinez i jej zespół. Odkryli zatopiony starożytny port na Morzu Śródziemnym, oddalony o około 4 kilometry od brzegu i około 12 metrów pod wodą.
Obiekt obejmuje kamienne kolumny, kotwice, amfory i polerowane posadzki datowane na ptolemejski okres Kleopatry. Badacze powiązali też ten obszar z ogromnym podziemnym tunelem ciągnącym się mniej więcej 1300 metrów od świątyni ku morzu. Martinez uważa, że był to ważny ośrodek religijny i morski. Jej teoria głosi, że ciało Kleopatry mogło zostać potajemnie przeniesione tą trasą po rzymskim zwycięstwie.
Gdyby to była prawda, mogłoby to oznaczać, że miejsce jej pochówku ukryto przed Oktawianem, pozostawiając jedną z największych tajemnic historii nierozwiązaną. W marcu 2023 roku międzynarodowy projekt ScanPyramids ujawnił jedno z najbardziej ekscytujących współczesnych odkryć wewnątrz Wielkiej Piramidy Cheopsa. Badacze znaleźli ukryty korytarz wciśnięty za kamieniami w pobliżu pierwotnego wejścia na północnej ścianie piramidy. Zespół najpierw wykrył tę przestrzeń za pomocą radiografii mionowej promieni kosmicznych, metody, która wykorzystuje cząstki z kosmosu, by zajrzeć do wnętrza masywnych struktur bez ich uszkadzania.
Następnie potwierdzili odkrycie, przeprowadzając maleńką kamerę endoskopową przez małą szczelinę między kamieniami. Korytarz leży tuż za słynnymi blokami Chevron, dużymi kamieniami w kształcie litery V, widocznymi nad wejściem od zewnątrz. W środku badacze znaleźli pusty korytarz o długości około 9 metrów, bez żadnych przedmiotów czy inskrypcji. Większość ekspertów uważa, że zbudowano go w celach konstrukcyjnych, by pomóc rozłożyć ogromny ciężar piramidy nad wejściem i działać jak komora odciążająca.
Inna możliwość jest taka, że odzwierciedla część pierwotnego planu budowniczych. Mimo to odkrycie wzbudziło nową ciekawość, sugerując, że wewnątrz piramidy mogą wciąż czekać na odkrycie inne ukryte przestrzenie, dowodząc, że monument wciąż potrafi nas zaskakiwać po 4500 latach. Gdy Howard Carter otworzył grobowiec Tutanchamona w 1922 roku, odkrył dwa niezwykłe sztylety owinięte w pogrzebowe płótna. Jeden miał złote ostrze, a drugi żelazne ostrze, które wyglądało uderzająco dobrze zachowane.
To było niezwykłe jak na starożytny Egipt około 1323 lat przed naszą erą, ponieważ żelazo było wtedy jeszcze wyjątkowo rzadkie i znacznie cenniejsze niż stało się w późniejszych epokach. W 2016 roku naukowcy użyli przenośnej fluorescencji rentgenowskiej, by zbadać żelazne ostrze i potwierdzili, że wykonano je z żelaza meteorytowego. Jego skład chemiczny obejmował wysokie poziomy niklu i kobaltu, które ściśle odpowiadają meteorytom żelaznym. Ostrze wykonano też z imponującym kunsztem, prawdopodobnie kształtując je w niskich temperaturach bez pełnego stopienia metalu.
Jego rękojeść jest ze złota i zwieńczona głowicą z kryształu górskiego, a pochwa ma elegancką egipską dekorację, w tym pióra i głowę szakala. Uczeni wciąż spierają się, czy broń wykonano w Egipcie, czy przybyła jako dar dyplomatyczny, być może z królestw Mitanni. Niezależnie od pochodzenia sztylet był wyraźnie wyjątkowy.
Egipcjanie nazywali metal meteorytowy „żelazem z nieba”, co sugeruje, że niósł głębokie symboliczne znaczenie związane z niebiosami, boską mocą i bogami.


