Jedziemy do Oławy, jakieś trzydzieści minut drogi. Pamiętacie, jak dwa lata temu gadaliśmy codziennie? No to jesteśmy z powrotem w akcji. Kawka, szybka wizyta w toalecie i do roboty.

Ważna sprawa – z każdej strony tego urządzenia są po dwie śruby, ale tylko jedna z nich jest naprawdę kluczowa. Musicie wiedzieć, którą odkręcać. Kupiłem to wszystko za trzydzieści tysięcy, a nie za czterysta. Oficjalnie to było tak zwane odstępne, ale tak naprawdę za te pieniądze wziąłem maszyny do wulkanizacji – i to całkiem niezłe, powiem wam.
Wyważarka z wysokiej półki, montażownica z łapami do felg… wszystko to na nowy warsztat. Tylko uwaga na jedną rzecz. W tym multimetrze może być zawór trzasknięty. To nie jest jak w autach, tu nie ma wałka rozrządu, tylko system zaworów olejowych.
I on może być już uszkodzony. Inny system niż w samochodach. Myślę, że ten wynalazek nie do końca się sprawdził. A co z dojazdami?
Wszystkie drogi do Zagrzebia zawalone. Ja chyba też jednak pojadę do Chorwacji, tylko muszę najpierw załatwić u prawnika sprawę przechowywania opon dla klientów. Ale wracając do sprzętu. Były dwie maszyny do wulkanizacji, do tego podnośnik, kompresor dwieście siedemdziesiąt litrów, szafka narzędziowa, stół i różna drobnica.
No i jeszcze klimatyzacja do biura, komplet wypoczynkowy, meble biurowe. Całe wyposażenie wyszło taniej niż trzydzieści tysięcy, a to naprawdę robi robotę. Teraz muszę dostarczyć papiery do zawodówki na mechanika. A propos – uchwyt za dwadzieścia złotych wystarczy na szybko.
Jeśli chodzi o tę skrzynkę narzędziową, to jest taki no name, ale działa. Maszyny do wulkanizacji też nie są markowe, ale to nie szkodzi. Sprawdziliśmy przebieg – trzysta tysięcy kilometrów, a cena sto dwadzieścia dziewięć tysięcy euro. Warto to zrobić, ale zajrzyjcie do cylindra kamerą, zobaczcie, co tam słychać.
Może się okazać, że cylinder jest porysowany, bo pękł pierścień. Od tego wszystko się zaczyna. Pamiętacie, jak kiedyś jeździło się do ławy? Lustro przeważyło szalę.
Od trzech miesięcy facet gada, że mam mu wysłać wymiary poduszek. A jak mówię, że półka jest oberwana, to on mi daje śrubokręt do naprawy. Trasa jest zawieszona do jutra, żeby dostarczyć towar do Oławy, a nie do Czernicy. Jareczek pewnie ma coś do załatwienia.
Kiedy dojedziecie do mnie, co wtedy? Radku, napisz do producenta przyczepy. I nie, na pewno do środka nie wejdziemy.
Trzymajcie się do następnego!


