Kapitan Richard Philips wiedział, że ten rejs może być niebezpieczny. Jego kontenerowiec płynął przez wody u wybrzeży Somalii, gdzie piractwo od miesięcy nasilało się z dnia na dzień. Gdy 8 kwietnia 2009 roku na horyzoncie pojawiły się dwie małe łodzie, załoga uruchomiła procedury bezpieczeństwa. Ale mimo wszystko czterem piratom udało się wejść na pokład.

Załoga zamknęła się w maszynowni, a kapitan został schwytany. Piraci wiedzieli, że mają w rękach coś cennego – wzięli Philipsa jako zakładnika i zażądali okupu. Marynarka Stanów Zjednoczonych wysłała w rejon niszczyciel USS Bainbridge. Rozpoczęły się pięciodniowe negocjacje, podczas których kapitan był przetrzymywany w małej, dryfującej szalupie ratunkowej, otoczonej przez okręty wojenne.
12 kwietnia precyzyjna operacja ratunkowa zakończyła impas. Philips został uwolniony, a ostatni z piratów trafił do amerykańskiego więzienia na 33 lata. Historia kapitana stała się tak głośna, że powstała o niej książka, a w 2013 roku film z Tomem Hanksem w roli głównej. Ale nie każda historia kończy się happy endem.
W marcu 2006 roku niszczyciel USS Gonzalez patrolował wody u wybrzeży Somalii, gdy radar wykrył podejrzaną łódź holującą dwie mniejsze jednostki. To był charakterystyczny układ dla grup pirackich, które w ten sposób docierały daleko od brzegu. Okręty śledziły łodzie przez całą noc, a o świcie spuściły sztywne pontony z zespołami abordażowymi. Z bliskiej odległości sytuacja wybuchła w kilka sekund.
Zespoły abordażowe wycofały się, a okręty otworzyły ogień, by powstrzymać piratów. Trafienie w większą łódź wywołało pożar, który unieruchomił jednostkę-matkę. Napastnicy nie mieli już jak wrócić na pełne morze. Czasem jednak wystarczy jeden czujny członek załogi, by zapobiec tragedii.
Jeden z nagranych incydentów pokazuje pirata wspinającego się po linie na wielki wycieczkowiec. Statek kołysał się na falach, a wspinaczka była niezwykle ryzykowna – pirat był w pełni odsłonięty i widoczny z pokładu. Gdy członek załogi go dostrzegł, pobiegł przez statek, by przerwać abordaż. Udało mu się.
Klip urywa się w najbardziej napiętym momencie, ale widać, że szybka reakcja załogi była kluczowa. Niektóre porwania ciągnęły się latami. W marcu 2010 roku masowiec MV Iceberg 1 został przejęty przez somalijskich piratów w Zatoce Adeńskiej. Załoga spędziła w niewoli blisko 1000 dni – ponad dwa i pół roku.
To najdłuższe przetrzymanie statku w historii somalijskiego piractwa. Załogę stłoczono w ciasnych pomieszczeniach pod nieustanną presją. Dopiero w grudniu 2012 roku siły Puntland Maritime Police Force przeprowadziły operację uwolnienia, która zakończyła ten długi koszmar. Innym razem to załoga poradziła sobie sama.
5 kwietnia 2010 roku niemiecki kontenerowiec Taipan płynął z Mombasy do Dżibuti, gdy piraci weszli na pokład. Ale 15-osobowa załoga, w tym niemieccy, rosyjscy i lankijscy marynarze, zareagowała z wyćwiczoną szybkością. Zamknęli się w ufortyfikowanej cytadeli i wyłączyli silniki, uniemożliwiając piratom sterowanie statkiem. Po nadaniu sygnału o pomoc holenderski okręt wojenny przybył w ciągu kilku godzin.
Marines zjechali po linach z helikoptera na pokład, opanowali jednostkę i uwolnili załogę bez żadnych obrażeń. Wszystkich dziesięciu piratów zatrzymano i przewieziono do Holandii, a następnie wydano Niemcom. W 2012 roku sąd w Hamburgu skazał ich – to była pierwsza sprawa o piractwo w Niemczech od około 400 lat. Czasem rządy decydowały się na twardą grę.
W styczniu 2011 roku chemikaliowiec Samho Jewelry został przejęty przez somalijskich piratów na południowy wschód od Maskatu w Omanie. Na pokładzie było 21 członków załogi, w tym ośmiu Koreańczyków. Piraci chcieli wykorzystać statek jako pływającą bazę do kolejnych ataków, ale Korea Południowa nie zamierzała negocjować. Wysłała niszczyciel i zespół marynarki, który kilka dni później, przed świtem, przeprowadził błyskawiczną operację odbicia.
Wszystkich 21 członków załogi uratowano żywych. Zdarzały się też ataki, które kończyły się, zanim na dobre się zaczęły. W listopadzie 2005 roku luksusowy wycieczkowiec Seabourn Spirit płynął u wybrzeży Somalii z 151 pasażerami na pokładzie. Dwie pirackie motorówki otworzyły ogień – jeden z pocisków trafił w kabinę pasażerską, a granat uszkodził rufę.
Pasażerowie obudzili się wśród huku i alarmów. Kapitan przeniósł wszystkich do centralnego salonu, a załoga użyła akustycznego urządzenia dalekiego zasięgu, by odstraszyć napastników. Statek przyspieszył, zmienił kurs i wytworzył silną falę kilwaterową. Piraci nigdy nie weszli na pokład i w końcu się wycofali.
Największym celem w historii piractwa stał się supertankowiec Sirius Star. 15 listopada 2008 roku płynął z Arabii Saudyjskiej do Stanów Zjednoczonych, przewożąc ropę wartą ponad 100 milionów dolarów. Mimo ogromnych rozmiarów – 330 metrów długości – jego pokład wznosił się zaledwie kilka metrów nad wodą. Piraci podpłynęli szybkimi łodziami, weszli na pokład i skierowali tankowiec ku somalijskiemu wybrzeżu.
Załogę i statek uwolniono dopiero po prawie dwóch miesiącach, po zapłaceniu okupu w wysokości około 3 milionów dolarów. Czasem tragedii nie dało się uniknąć. 18 lutego 2011 roku amerykański jacht żaglowy Quest został przejęty przez 19 piratów około 338 km od wybrzeży Omanu. Na pokładzie było czworo Amerykanów – właściciele jachtu oraz ich dwoje przyjaciół.
Marynarka USA rozpoczęła negocjacje, ale impas się zaostrzał. 22 lutego sytuacja dramatycznie się pogorszyła. Ratownicy później potwierdzili, że incydent zakończył się tragedią. Były też ataki, które gasły same.
W styczniu 2024 roku masowiec Lila Norfolk płynął z Brazylii do Bahrajnu, gdy późnym wieczorem na pokład weszło pięciu lub sześciu uzbrojonych mężczyzn. Załoga wysłała alert, a indyjska marynarka skierowała w rejon niszczyciel rakietowy. Gdy okręt się zbliżył, nawiązał łączność radiową i nakazał intruzom opuścić statek. Wobec obecności marynarki, helikoptera i drona uzbrojeni mężczyźni uciekli.
Statek pozostał nietknięty. W 2010 roku USS Ashland pełnił rutynowy patrol, gdy tuż przed świtem podpłynęła mała łódź z sześcioma podejrzanymi piratami. Sytuacja nagle się zaostrzyła. Załoga zareagowała natychmiast, unieruchomiła łódź i spychała mężczyzn do wody, zanim ich wyłowiono.
Okręt nie zgłosił żadnych uszkodzeń, a podejrzanych przekazano służbom. Rosjanie też pokazali, że potrafią działać zdecydowanie. 5 maja 2010 roku tankowiec Moscow University płynął z 23 rosyjskimi marynarzami i 86 000 ton ropy, gdy piraci zmusili go do zatrzymania. Załoga schroniła się w bezpiecznym pomieszczeniu i czekała na pomoc.
Po sygnale o pomoc w rejon ściągnięto międzynarodowe siły, a Rosja wysłała niszczyciel z komandosami piechoty morskiej. Wczesnym rankiem komandosi podpłynęli motorówkami, weszli na pokład i szybko odzyskali kontrolę. Piraci zostali usunięci ze statku. Rosyjscy urzędnicy powiedzieli później, że prawdopodobnie nie dotarli do brzegu.
Czasem ochrona działała bez użycia broni. W marcu 2011 roku masowiec Avocet płynął przez Ocean Indyjski, gdy w oddali pojawiły się dwie szybkie łodzie. Prywatny ochroniarz z kamerą na hełmie nagrał całą akcję. Zespół najpierw użył ostrzeżeń, by zniechęcić piratów.
Gdy jedna z łodzi wciąż napierała, ochrona zaostrzyła reakcję. Łódź lawirowała przy kadłubie, ale nie zdołała się zbliżyć na tyle, by wejść na pokład. Pierwsza łódź się wycofała, a druga po chwili zawróciła. Atak zakończył się bez abordażu.
Bywało, że wsparcie nadchodziło z powietrza. U wybrzeży Somalii ochrona wycieczkowca zajęła pozycje obronne, gdy dostrzeżono szybko zbliżające się łodzie. Nad wodą pojawił się wojskowy helikopter, który oddał strzały ostrzegawcze w morze w pobliżu łodzi. Pociski nie były wymierzone w napastników, ale padły na tyle blisko, by zasygnalizować, że abordaż nie będzie dozwolony.
Pierwsze ostrzeżenie nie wystarczyło – łodzie parły dalej. Druga seria padła jeszcze bliżej. Wobec silnej obrony łodzie wycofały się. W marcu 2023 roku tankowiec Monjasa Reformer został zaatakowany w Zatoce Gwinejskiej.
Ponad dziesięciu piratów weszło na pokład, a 16-osobowa załoga zamknęła się w cytadeli i zaalarmowała władze. Regionalne siły marynarki, w tym francuska, zaczęły monitorować sytuację. Kontakt z tankowcem się urwał. Dopiero 30 marca francuska jednostka zlokalizowała statek u wybrzeży Nigerii.
Piraci porzucili tankowiec, zabierając ze sobą co najmniej sześciu członków załogi. Marynarzy odzyskano dopiero 8 maja 2023 roku. We wrześniu 2008 roku ukraiński statek towarowy Faina został przejęty przez somalijskich piratów. Na pokładzie znajdował się wyjątkowo wrażliwy ładunek – czołgi i sprzęt wojskowy, rzekomo przeznaczony dla armii kenijskiej.
Załoga liczyła 20 osób i miała niewielkie możliwości obrony. Porwanie przyciągnęło uwagę całego świata. Siły marynarki monitorowały statek, ale wstrzymały się od szturmu ze względu na ryzyko związane z bronią na pokładzie. Negocjacje trwały miesiącami.
W lutym 2009 roku, po niemal pięciu miesiącach, piraci uwolnili statek po zapłaceniu okupu w wysokości 3,2 miliona dolarów. W kwietniu 2009 roku, tuż po porwaniu Maersk Alabama, inny amerykański statek – Liberty Sun – płynął z pomocą humanitarną do Afryki Wschodniej, wioząc dziesiątki tysięcy ton żywności. 14 kwietnia został nagle zaatakowany przez somalijskich piratów. Około 20-osobowa załoga zastosowała awaryjne procedury, zabarykadowała się w maszynowni, gdy pociski trafiały w kadłub i górne partie statku.
Mimo intensywności ataku piraci nie zdołali wejść na pokład i w końcu się wycofali. Niszczyciel USS Bainbridge skierowano do pomocy, ale napastnicy uciekli, zanim dotarł. Jedno z nagrań pokazuje, jak zuchwały atak może się udać. Mała, szybka łódź natarła na tankowiec od lewej burty.
Mężczyźni podnieśli drabinę i próbowali wspiąć się po wysokim kadłubie. Kapitan nadawał pilne sygnały o pomoc i sterował ciężkim tankowcem w ostrych zwrotach, by utrudnić abordaż. Wzburzone morze dokładało chaosu. Za pierwszym razem drabina się zsunęła, a wspinający stracili równowagę.
Ale po chwili wrócili, zaczepili drabinę mocniej i tym razem udało im się wejść na pokład. Piraci szybko przemieszczali się przez statek, zabierając kosztowności i zostawiając za sobą zniszczenia. Piractwo na morzu nie zniknęło. Zmienia tylko formy – od zuchwałych porwań po szybkie napady.
Ale morze wciąż pamięta każde z tych starć.


