Siedzę w aucie po całym dniu w warsztacie i nagle ktoś na czacie rzuca: „Patrzcie, jaka zglebiona Mazda!”. Śmieję się, ale zaraz potem mówię im, że nie mogę rozkręcić sprzedaży mojego oleju….

Siedzę w aucie po całym dniu w warsztacie i nagle ktoś na czacie rzuca: „Patrzcie, jaka zglebiona Mazda!”. Śmieję się, ale zaraz potem mówię im, że nie mogę rozkręcić sprzedaży mojego oleju....

Wracam do domu po długiej szychcie, a przede mną jeszcze kawał drogi. W tle słychać znajome głosy – Paweł, Błażej, Krzyś, Radek. Nagle ktoś rzuca: „Patrzcie, jaka zglebiona Mazda! ”.

Thumbnail

I tak zaczyna się kolejny wieczór, który miał być zwykłym powrotem, a stał się rozmową o oleju, warsztacie i marzeniach. Siedzę za kierownicą i myślę: jak rozpromować nasz olej WH Oil? Wiem, że jest dobry, bo sam go używam. Klienci chwalą, silniki pracują ciszej, a ludzie wracają po kolejne bańki.

Ale to za mało. Chcę, żeby wiedziało o nim więcej osób. Ktoś z czatu wspomina o fordzie, który udało się naprawić. Okazało się, że alternator się zablokował i przez to topił się pasek.

Na szczęście silnik cały. Taka awaria mogła skończyć się dużo gorzej. Rozmowa schodzi na oleje. Ktoś pyta o 5W30 do Mercedesa.

Polecam nasz WH Oil, bo sam w nim jeżdżę. Inny wspomina o Motulu. Nie krytykuję – Motul to dobry olej. Ale nasz ma lepsze właściwości, a cena jest konkurencyjna.

Tylko 10 zł różnicy, a jakość zdecydowanie wyższa. Nagle Sebastian pyta, czy na stronie widać zmywacze. Podpowiadam, żeby wszedł w zakładkę „Warsztatowe historie”. Chwilę później potwierdza, że wszystko działa.

Uff, żaden błąd. Ktoś wspomina o powodzi na Śląsku. Współczuję i wracam do tematu. Mówię o tym, że nasz olej ma normę 504/507, jest niskopopiołowy, idealny do DPF-ów.

Wymieniam go co 8 tysięcy kilometrów, a kosztuje niewiele. Pojawia się pomysł, żeby dać gwarancję zwrotu pieniędzy, jeśli ktoś nie będzie zadowolony. Ale od razu słyszę: „Niektórzy będą to naciągać”. I faktycznie, zawsze znajdą się tacy.

Ktoś pyta o olej do Mercedesa 350 CDI. Radzę 5W30, bo to lepszy wybór. Tłumaczę, że 5W40 to cięższy olej, a silniki nowszych generacji potrzebują czegoś lżejszego. Różnica w cenie u nas to tylko 10 zł, więc warto.

Rozmowa schodzi na temat sprzedaży. Mówię, że próbowałem nawiązać współpracę z hurtownią. Zadzwoniłem do znajomego, który prowadzi spory sklep motoryzacyjny. Zapytałem, po ile ma olej 5W30 C3.

Odpowiedział, że najtańszy ma za 150 zł. Ja zaproponowałem swoją cenę. Usłyszałem: „Dobra cena, ale góra mi nie pozwala”. I tak to się kończy – boją się ryzyka, wolą sprawdzone marki.

Ktoś żartuje, że najlepszy rozgłos zdobywa się skandalem. Śmieję się, że może wynająć dziewczyny do walki w oleju. Ale tak naprawdę wiem, że to nie tędy droga. Wspominam, że nasz olej to moje dziecko.

Włożyłem w niego całe serce. Chcę, żeby ludzie go poznali, ale nie zamierzam nikogo zmuszać. Kto ma spróbować, ten spróbuje. Ktoś proponuje, żeby powiesić baner przed warsztatem.

Inny mówi o naklejkach na przyczepie. Pomysłów jest sporo, ale żaden nie wydaje się przełomowy. Nagle Radek mówi, że sprawdził lektora i wszystko działa. Cieszę się, że mogłem pomóc.

Wracam do tematu oleju. Opowiadam historię pana z Audi, który dzwonił z zapytaniem, czy to przez nasz olej padła mu turbina. Tłumaczę, że to mało prawdopodobne, bo najpierw rozsypałaby się góra silnika. Radzę mu, żeby wrócił do mechanika i poprosił o zwrot pieniędzy, skoro zalecił mu 5W40, a producent wymaga 5W30.

Ktoś wspomina o teście oleju na YouTube. Ale ja wiem, że te wszystkie rolki z tarciem to ściema. Taka maszynka nie ma nic wspólnego z tym, co dzieje się w silniku. Olej ma budować film, a nie trzeć metal o metal.

Rozmowa schodzi na stare czasy. Pamiętam, jak kiedyś płukano silniki ropą. Mój znajomy lał ropę zamiast oleju, odpalał na kilka minut i mówił: „Zobacz, jaki czysty silnik”. I to działało.

Ale dziś mamy lepsze środki. Wspominam o regeneracji łożysk, o skrobaniu panewek nożem, o sprężynach rzemieślniczych. Ktoś opowiada, jak wybijało się łożyska papierem toaletowym. To były czasy, gdy mechanik musiał być kreatywny.

Wracam do teraźniejszości. Mówię o tym, że nasz olej to polski produkt, rozlewany w kraju. Nie ma w nim żadnej chińskiej bazy. Jestem z niego dumny.

Ktoś pyta o świece zapłonowe. Radzę NGK, najlepiej oryginalne. Zbliżam się do domu. Dziękuję wszystkim za obecność i pomysły.

Wiem, że przede mną jeszcze długa droga, żeby rozkręcić sprzedaż. Ale nie poddaję się. Może kiedyś uda się wejść do większych sklepów. Na razie cieszę się, że klienci wracają i chwalą.

Kończę z uśmiechem. Jutro kolejny dzień, kolejne wyzwania. Ale warto.