Gdy kratki wpadły do środka, a podłoga spadała w jedną stronę, wiedziałem, że to nie będzie zwykły dzień w warsztacie. Od czujników po tanie paliwa i auto zastępcze – każdy temat wymagał rozmowy,…

Gdy kratki wpadły do środka, a podłoga spadała w jedną stronę, wiedziałem, że to nie będzie zwykły dzień w warsztacie. Od czujników po tanie paliwa i auto zastępcze – każdy temat wymagał rozmowy,...

Pojechałem do starostwa z pytaniem, miałem ze sobą mapki i całą dokumentację. Chciałem załatwić sprawę z tymi kratkami, ale okazało się, że są tak zgnite, że aż wpadły do środka. Te metalowe kratki po prostu się rozpadły. Wyglądało to naprawdę źle.

Thumbnail

Zresztą, w całym warsztacie podłoga ma niesamowity spadek do środka. Jak przesuwamy rusztowanie, to cała woda i brud spływają w jedno miejsce. Wszystkie warsztaty w okolicy mają dostęp do tego cypika, więc to nie jest tylko nasz problem. Kiedy rozmawiałem z mechanikami, jeden z nich wspomniał o młodym chłopaku, który pracuje przy zapchanym przewodzie.

Podobno woda dostaje się do wora i nikt nie wie, co z tym zrobić. Ja natomiast mówiłem, że absolutnie nikogo nie będę dawał do wora przez taką drobnostkę. A on na to: “Jakiego wora? Ja nie wiem, o którego pytasz”.

Okazało się, że chodziło mu o zupełnie co innego – po prostu nie znał nazwiska. Później rozmowa zeszła na czujniki. Pytaliśmy, czy cyramizator do EGR, turbo i sonda mogą coś wyczyścić. Ja miałem swoje wątpliwości, ale on mówił, że czujnik do wymiany, bo inaczej silnik może się zatrzeć.

Wał korbowy, gdy ma uszkodzony czujnik położenia, to potrafi napsuć sporo szkód. Lepiej to sprawdzić od razu. Ktoś wspomniał też o przyrządach pomiarowych firmy Limit. Zapytałem, co sądzisz o tych przyrządach.

A on na to, że ma kilka i nawet suwmiarka elektroniczna tej firmy to rewelacja. Do tego dodał, że mają taki aamizator do wtrysków, ale nie jestem pewien, czy to działa. Nagle przypomniał mi się Dawid. Od poniedziałku będzie miał tanie paliwa do końca sierpnia.

Podziękowałem mu za informację, a on odpowiedział: “Proszę bardzo”. I jeszcze dodał, że mamy auto do wynajęcia, takie zastępcze, gdyby ktoś był zainteresowany. W międzyczasie ktoś zapytał, czy pojadę do domu. Odpowiedziałem, że dopiero jadę, to się dowiem.

Wtedy on się roześmiał i powiedział, że myślał, że przeniosłem się do Oławy. Ja na to: “Nie, do Iławy”. A on: “Nie, do Oławy”. I tak sobie żartowaliśmy.

On dodał, że mało tego, już przeszedł te same problemy. A ja mu na to: “Ty chyba zapomniałeś, co ja wczoraj do ciebie mówiłem, bo wczoraj o to samo pytałeś i przedwczoraj”. Roześmialiśmy się, bo faktycznie powtarzał te pytania. Potem zapytał o młodego mechanika.

Powiedziałem, że pracuje tylko Kamil, ale jest na urlopie chyba do dziesiątego września. Zapytał, czy ktoś inny może pomóc. Ja odpowiedziałem, że nie wiem, o którego pytasz, bo wszyscy są zajęci. W pewnym momencie rozmowa dotyczyła liczników.

On mówił, że jedne idą w słupkach, a drugi idzie do 40 i tryb awaryjny. To znaczy, że coś jest nie tak z elektroniką. Zaproponowałem, żeby zajrzeć do przewodów, bo to nie jest drogie. On na to, że czujnik do wymiany, i to wszystko.

Na koniec wspomniał o znajomym, który ma do sprzedania RAV4 dwóch generacji z garażu. Powiedziałem mu: “No słuchajcie, jeżeli macie coś fajnego do sprzedania, to ja za to nie odpowiadam”. Roześmialiśmy się. Wysłałem też wiadomość do Proampu, że szafka się urwała i odpada.

Ale oni nawet nie odpisali. To typowe. I tak minął dzień. Pełen rozmów, pytań i planów na przyszłość.

Bo w sumie zawsze jest coś do zrobienia, prawda?