Aleksandra zastygła z tygiełkiem do kawy w dłoni tuż nad kuchenką. Teściowa, Krystyna, stała naprzeciwko z miną, którą znała aż za dobrze – to nie była zwykła poranna rozmowa. „Piotr prawnie nie ma do tych pieniędzy żadnego prawa” – powiedziała Krystyna, a każdy wyraz brzmiał jak wyrok. Aleksandra ostrożnie odstawiła tygielek na drewnianą podstawkę i odwróciła się do niej całym ciałem.

W tej samej chwili do kuchni wszedł zaspany Piotr, przecierając oczy. „Mam z pracy do metra 5 minut pieszo” – mruknął, nieświadomy napięcia. Krystyna spojrzała na syna i synową z tryumfem. „Do tego OC, przegląd, serwis.
Mogę nawet dołożyć pani do pierwszych pięciu lekcji jazdy” – dodała, jakby to wszystko było już przesądzone. Idylla rozpadła się dokładnie o 10:00, kiedy telefon nagle eksplodował uporczywym dzwonkiem. Głos Krystyny brzmiał jak fanfary zwycięskiej armii wjeżdżającej do zdobytego miasta. „Więc szybko wstawajcie, jedź do banku, wypłać pieniądze i przyjeżdżajcie” – usłyszeli.
Piotr wsiadł do auta zdyszany, w roboczych rękawiczkach wystających z tylnej kieszeni spodni. „Słomczyn, giełda samochodowa, najszybciej jak się da, zgodnie z przepisami” – powiedział do kierowcy. Aleksandra milczała, ale jej umysł pracował jak chłodna, kalkulująca maszyna do rozwiązywania problemów. Pieniądze należały do Krystyny, więc formalnie mogła z nimi zrobić co chciała.
Po około dwudziestu minutach taksówka zwolniła przy wjeździe na giełdę. „No dobra” – powiedział cicho Piotr. Stała przy niskiej, wypolerowanej do niemal nienaturalnego połysku białej Toyocie Camri. Opony były wysmarowane silikonem tak hojnie, jakby samochód przygotowywano nie do sprzedaży, lecz do sesji zdjęciowej.
Włosy miał zaczesane do tyłu i mocno utrwalone żelem. „Mamo! ” – ryknął Piotr, przyspieszając kroku i niemal podbiegając do samochodu. „No i jak?
” – zapytał, a Krystyna uśmiechnęła się z dumą. „Praktycznie tylko do kościoła i po zakupy jeździł” – zapewniła. Piotr przeszedł do tylnej części auta, otworzył bagażnik, odsunął wykładzinę, zajrzał do wnęki koła zapasowego, po czym zacisnął usta. Następnie wrócił do środkowego słupka i jeszcze raz przyjrzał się miejscu ukrytemu wcześniej pod uszczelką.
„To jest złom i nie taki, którym będziesz co miesiąc jeździć do mechanika” – powiedział twardo. Andrzej splunął gumą w bok i jego twarz stwardniała. „Nikt pistoletu do głowy nie przykładał” – odparował. Wtedy Aleksandra zrobiła krok naprzód.
„No dobrze, Andrzej, czy jak tam masz wpisane w dowodzie? ” – zaczęła, a on otworzył usta, ale nie pozwoliła mu dojść do słowa. „Zrobimy to od pierwszej kartki do ostatniej. Same fakty, zdjęcia, numer ogłoszenia, VIN, dokumenty, opinia rzeczoznawcy.
Jak sądzisz, będą zachwyceni, kiedy ktoś zacznie dzwonić do administracji, pytać o samochód po poważnych naprawach, o kłótnie z klientami i o telefony do różnych instytucji? ”
Andrzej zbladł. Dwaj mężczyźni z identyfikatorami przypiętymi do kieszeni podeszli bliżej – najwyraźniej należeli do obsługi albo administracji giełdy i zauważyli zbierający się tłum. Krystyna wyglądała tak, jakby czekała na pozwolenie synowej, by podejść do samochodu i odzyskać własne oszczędności.
Krystyna natychmiast podeszła do Toyoty, pośpiesznie zebrała wszystkie banknoty z maski, przeliczyła je drżącymi palcami i schowała głęboko do torebki. „Jedziemy do domu? ” – zapytała cicho. Piotr podszedł do żony, a Aleksandra skinęła głową.
W taksówce Krystyna milczała, najwyraźniej odtwarzając sobie cały poranek od momentu, kiedy spotkała bardzo sympatycznego pana Andrzeja, aż do chwili, gdy banknoty wróciły do jej torebki. Piotr siedział z przodu obok kierowcy i od czasu do czasu zerkał w lusterko na matkę. „Dziękuję” – powiedziała w końcu teściowa, odwracając się do Aleksandry. To było więcej, niż ktokolwiek się spodziewał.
Krystyna nie należała do osób, którym łatwo przychodziło przyznawanie się do błędu, a dziękowanie synowej po całych tygodniach nacisków było dla niej niemal wyczynem. Aleksandra uśmiechnęła się do własnych myśli. Krystyna nie miała już żadnych złudzeń co do tego, czy może swobodnie planować wydatki z pieniędzy należących do synowej.


