W restauracji panował ruch. Sztućce stukały o talerze, kelnerzy krążyli między stolikami, a powietrze wypełniał zapach świeżego jedzenia. Nikt nie myślał o tym, że ktoś może nie mieć co jeść. Aż do momentu, kiedy drzwi się otworzyły.

Do środka wszedł mężczyzna około pięćdziesiątki. Zarośnięta twarz, stare zniszczone ubrania, kurtka, która dawno przestała chronić przed zimnem. Zatrzymał się przy wejściu. Kilka osób zauważyło go i natychmiast odwróciło wzrok.
On podszedł powoli do lady. — Przepraszam — powiedział cicho. Kelner spojrzał na niego niepewnie. — Tak?
Mężczyzna zawahał się. — Czy macie może jakieś resztki? Coś, co zostało? Zapadła krótka cisza, ale wystarczająca.
Przy jednym ze stolików ktoś parsknął śmiechem. — Resztki? — powtórzył kelner, jakby nie dowierzał. — Tak.
Coś, czego i tak nie sprzedacie. Kelner spojrzał w stronę zaplecza. Nie wiedział, co zrobić. I wtedy pojawił się menedżer — wysoki, elegancko ubrany, pewny siebie.
— Co się dzieje? — zapytał chłodno. Kelner wskazał na mężczyznę. — On pyta o jedzenie.
Menedżer spojrzał na niego z góry. — To nie jest jadłodzielnia — powiedział sucho. Mężczyzna spuścił wzrok. — Rozumiem.
Ja tylko proszę…
— Proszę wyjść — przerwał mu menedżer. Głos był twardy, bez cienia wahania. Kilka osób przy stolikach zaczęło się przyglądać. Jedni z ciekawością, inni z lekkim uśmiechem, jakby oglądali coś obcego.
Mężczyzna skinął głową. Odwrócił się i ruszył do drzwi. Powoli, bez słowa więcej, jakby był do tego przyzwyczajony. Na zewnątrz było chłodno.
Usiadł na jednej z ławek, schował dłonie do kieszeni i zamknął oczy. Nie wiem, jak długo tak siedział. W pewnym momencie wstał, wyciągnął z kieszeni portfel i otworzył go. Równo ułożone banknoty, do tego dokumenty, karty.
Otworzył oczy, spojrzał jeszcze raz do portfela, na dokument, na zdjęcie i wtedy jego twarz się zmieniła. Roman wziął głęboki oddech i wszedł do środka. Znowu te same spojrzenia — zdziwienie, niechęć, ciekawość. Podszedł do lady.
— Kelner — powiedział. — Tak? — To chyba należy do waszego menadżera. — Co?
Roman położył na blacie dokument i zdjęcie. Kelner pobladł.


