Michał nie wrócił do domu. Weronika Szymańska opublikowała relacje zaledwie dwadzieścia minut temu. Jechała bez konkretnego celu przez dwadzieścia minut, dopóki droga ekspresowa 7 nie otworzyła się przed nią jak mroczna obietnica. Muszę wracać do domu.

Przecież umówiliśmy się, że zostajemy do jutra. Poszedł do pokoju bliźniaków. Pobiegł do głównej sypialni. Zadzwonił do teściowej.
Jeśli będzie chciała, to do ciebie zadzwoni. Powiedział do recepcjonistki, starając się brzmieć spokojnie. Wrócił do mieszkania w południe wyczerpany, pusty. Michał, przyjedź do domu.
Anna dzwoniła do mnie wczoraj. I miliony ludzi robią to bez kładzenia się do łóżka z pierwszą lepszą koleżanką z pracy, która się do nich uśmiechnie. Daria dzwoniła do mnie 24 go wieczorem. O Michał, musisz natychmiast przyjść do mojego biura.
Wrócił do mieszkania i się zamknął. Czwartego dnia zadzwonił dzwonek do drzwi. O prawie do porzucenia ich w wigilijną noc? Asia skończyła pakować torbę i ruszyła do drzwi.
Tamtej nocy spróbował zadzwonić do Weroniki. Nie dzwoń do mnie więcej. Trzy tygodnie po zniknięciu Dari Michał otrzymał list polecony. Czy może mi pani podać do niej kontakt?
20 stycznia potwierdzenie nadeszło listem poleconym. Tylko zimny, prawniczy, niepodważalny list. Dawali mu 20 dni na zabranie swoich rzeczy z biura i informowali, że odprawa zostanie obliczona po potrąceniu stosownych odszkodowań. Zatrzymała się przed wejściem do budynku.
Weszła do budynku i stanowczo zamknęła drzwi. Pracuję, kiedy one śpią. Nie zadzwoniła do nikogo, żeby świętować. W kolejce do kasy zobaczył Weronikę.
Nie zmuszałam cię do niczego. Miała krótsze włosy do ramion i schudła. Sędzia zwrócił się do Michała. Czy pozwany ma coś do dodania?
Michał spojrzał na swojego adwokata z urzędu, młodego człowieka, którego poznał 20 minut wcześniej i który ledwie zanalizował sprawę. Dobrze ustala się system nadzorowanych spotkań. Początkowo do rozszerzania w miarę postępów co drugą sobotę od 10 do 18. Wiesz, Daria zrobiła krok do przodu.
Do tego czasu płać alimenty i daj nam żyć. Wrócił do Warszawy tego samego wieczoru autokarem. Nie zmuszałaś mnie do niczego. Michał, nie dzwoń do mnie więcej, proszę.
W sobotę rano Michał wsiadł do Pendolino do Gdyni. Dotarł do punktu spotkań. Chciał, żeby go zatrzymał do następnej wizyty. Hubert kiwnął głową i pobiegł do drzwi.
Jej włosy sięgały teraz prawie do pasa. Pendolino o 8 wiozło go do Gdyni w trzy godziny. W tamtą sobotę Michał zabrał dzieci do parku. Hubert wrócił do swoich lodów.
To nie była do końca zazdrość. Wiem, że miałabyś do tego prawo. To dobry człowiek, cierpliwy do dzieci. Chcieli do ciebie zadzwonić.
Dzieci zadzwonią do ciebie jutro.


