Wróciłam do mieszkania, przebrałam się w wygodne domowe ubrania, odłożyłam torbę i od razu poszłam do kuchni. Rozległ się znajomy stukot noża o deskę do krojenia. Atmosfera w domu napięła się do granic możliwości. W wyciągu z konta bankowego firmy widniał duży przelew na kwotę 250 000 zł, dokonany w połowie ubiegłego miesiąca, ale nie było do niego dołączonego żadnego rachunku ani dokumentu potwierdzającego.

Sprawdziłam ponownie wszystkie księgi rachunkowe, zweryfikowałam każdy drobny wydatek, ale nie mogłam znaleźć śladu tych 250 000. Kacper wrócił do domu po 9:00. Kiedy usiadł przy stole, powiedziałam cicho: – Kacper, dzisiaj przeglądałam księgowość i zobaczyłam, że w zeszłym miesiącu z konta zostało wypłacone 250 000, ale nie ma żadnych dokumentów. Spojrzał na mnie z irytacją.
– Nie wszystko rozumiesz w biznesie, ale 250 000 to ogromna suma. – Dla firmy, którą razem prowadzimy – odpowiedziałam. – Także taksówkarz musiał pomagać mu wejść do mieszkania. Kacper milczał.
– Te 250 000, które wypłaciłem, poszły na twoją markową torebkę i na prezent dla twojego ojca, żeby dostać nowy projekt. Poczułam zimno w środku, ale nie dałam tego po sobie poznać. Wiedziałam, że to kłamstwo. Okazało się, że 250 000 zarobionych potem moich rodziców, mężczyzna, którego kochałam, wydał na utrzymanie kochanki i na łapówki dla brudnych kontraktów.
Teraz przejdźmy do rzeczy. – Zmusiłaś mojego syna do podpisywania weksli. Nigdy nie przyjmę do rodziny takiej bezczelnej. Atmosfera napięła się do granic możliwości.
Syn dyrektor z litości ją do siebie wziął. Upór do niczego dobrego nie prowadzi. Wysłałam całej twojej rodzinie pełny wyciąg bankowy, na którym wyraźnie widać, jak 250 000 zł z kapitału biznesowego wyprowadziłeś, aby kupić markową torebkę dla Krystyny, córki twojego partnera biznesowego. Jego oczy były przykute do ekranu telefonu.
Wyciąg bankowy z czerwoną pieczątką, na którym zakreślono kwotę 250 000 zł wypłaconą gotówką. Dziś nie pojechała do swojego biura, ale razem z mecenasem Orłowskim udała się prosto do biura firmy Kacpra. Zebraliśmy wystarczające dowody na to, że wypłacił pan 250 000 zł gotówką na zakup luksusowych przedmiotów dla osoby trzeciej niezwiązanej z działalnością firmy. – Sprzedam samochód, zbiorę pieniądze i zwrócę ci te 250 000.
Wchodząc do mieszkania, poczuła pustkę i ciszę. Podała mnie do sądu. – Niech wypłaci za liczkę albo pożycz mi chociaż 250 000. Wiadomości o jego porażce dotarły do rodzinnej wsi.
Po miesiącu weszłam do gabinetu ojca. – Chcę objąć stanowisko dyrektora do spraw personalnych i pomóc wam zrestrukturyzować system. Opracowywałam nowy system motywacyjny. Opracowałam i wdrożyłam nowy system premiowy oparty na wynikach pracy sklepu i jakości obsługi.
Był przemoczony do suchej nitki. Potykając się, podbiegł do mnie. Przyszedł do mnie, bo nie miał już do kogo pójść. A co do długu, tu nie ma miejsca na uczucia.
Łzy napłynęły mi do oczu.


