Aleksander Nowak nie należał do ludzi, którzy wierzą na słowo. Wstał z kanapy, zrzucił kaszmirowy sweter i podszedł do szafy. Julia obserwowała go z niepokojem, gdy wyciągał ciemny garnitur. — Co ty robisz?

— zapytała cicho. — Idę zobaczyć, jak wygląda nasza nowa restauracja — odpowiedział, poprawiając mankiety. Gdy weszli do środka, Aleksander od razu wyczuł fałsz. Obsługa była wyćwiczona jak aktorzy, ale w oczach kelnerów nie było ani krzty zaangażowania.
Na stole leżało menu, które wyglądało pięknie, ale smakowało jak karton. Aleksander spróbował jednej potrawy i natychmiast odsunął talerz. — To nie do przyjęcia — mruknął do Julii. W tym momencie podszedł do stolika Tomasz, jeden z menedżerów, siląc się na sztuczny uśmiech.
— Czy chciałby pan coś do picia na początek? — zapytał służalczo. — Chcę, żebyś powiedział mi, kto zarządza tą kuchnią — odpowiedział Aleksander chłodno. — Panie dyrektorze, wszystko jest pod kontrolą — Tomasz próbował zmienić temat, ale Aleksander nie dał się zwieść.
Wyjął telefon i wybrał numer Marka, swojego zaufanego człowieka. — Marek, jestem w restauracji na Złotej. Mam tu kilka osób do natychmiastowego wyprowadzenia — powiedział do słuchawki, nie spuszczając wzroku z Tomasza. — Do kogo ty dzwonisz?
— Tomasz wytrzeszczył oczy, a jego sztuczny uśmiech zniknął. Po kilku minutach do lokalu wszedł wysoki, barczysty mężczyzna w nienagannym garniturze. Marek skinął głową Aleksandrowi i wyprowadził oszołomionego Tomasza do drugiego pokoju. Aleksander odwrócił się do Julii, która stała blada jak ściana.
— Ja tylko podaję do stołu — wyjąkała. — Wiem — odpowiedział krótko. — Masz teraz wybór: zostajesz ze mną i naprawiamy to, co zepsuli, albo odchodzisz. Zanim Julia zdążyła odpowiedzieć, do pokoju wrócił Marek z telefonem w ręku.
— Ostatnie połączenie było do Krzysztofa Nowaka — powiedział, patrząc na Aleksandra znacząco. Aleksander zamarł na chwilę. Krzysztof Nowak był jego ojcem. W tym samym momencie, w którym odkrył, że ktoś w restauracji pracuje dla rodziny, zrozumiał, że to nie był przypadek.
Marek czekał na jego decyzję. — Zablokuj wszystkie serwery i wezwij ochronę do każdego lokalu w Warszawie — polecił Aleksander chłodno. — Ty, Julio, pojedziesz teraz do hotelu. — Do zobaczenia jutro, Aleksandrze — powiedziała, wchodząc do lobby.
Aleksander wsiadł do czarnej limuzyny, która czekała za rogiem. — Marek, jedziemy do biura — powiedział, gdy zamknął drzwi. — Nie będziemy czekać do rana. — Szefie, to może poczekać do jutra — zaprotestował Marek, ale Aleksander tylko się uśmiechnął mrocznie.
— Ojciec myśli, że jestem słaby — odpowiedział cicho. — Trzeba mu przypomnieć, kto teraz rządzi. Gdy limuzyna ruszyła, Aleksander wyjął telefon i zadzwonił do jednego z zaufanych wspólników. — Nie wiem, czy pasuje do tego świata szkła i stali — powiedział, patrząc na mijane wieżowce.
— Ale ojciec już dawno stracił prawo do decydowania. Następnego dnia rano Marek wszedł do biura Aleksandra z plikiem dokumentów. — Ustaliliśmy, że Krzysztof Nowak finansował Tomasza od sześciu miesięcy — powiedział Marek, kładąc papiery na biurku. — Czyli mój ojciec próbował przejąć kontrolę nad moją firmą — Aleksander wstał i podszedł do okna.
— Jutro rano sprawa trafia do prokuratury. Marek zmarszczył brwi. — To oznacza wojnę z twoim ojcem. On ma wpływy.
— Wiem — odpowiedział Aleksander. — Ale teraz wybór należy do niego. Gdy Marek zamknął drzwi, Aleksander został sam. Wyjął telefon i wybrał numer ojca.
Po trzech sygnałach usłyszał znajomy głos. — Myślałeś, że tego nie zauważę? — zapytał spokojnie. — Synu, to tylko biznes — odpowiedział Krzysztof.
— To koniec, ojcze. Jutro wszystko staje się jasne. Jego wzrok padł na zdjęcie na biurku. Matka uśmiechała się, trzymając go za rękę.
Wiedział, że teraz musi być silny, nie tylko dla siebie. — Jesteś zbyt przyzwyczajony do luksusu, do tego widoku za oknem, do władzy — mruknął do siebie. — Ale ja nie jestem gotowy oddać tego wszystkiego pierwszemu lepszemu. Tego wieczoru Aleksander zadzwonił do Julii.
— Jutro zaczynamy wszystko od nowa — powiedział. — Będziesz moją prawą ręką. — Co to znaczy? — zapytała.
— Zobaczysz — odpowiedział i zakończył połączenie. Następnego dnia weszli razem do głównego biura na Złotej. Wszyscy spojrzeli na nich z ciekawością. Aleksander podszedł do recepcji.
— Proszę poinformować wszystkich menedżerów, że od dziś Julia będzie pełniła funkcję dyrektora operacyjnego — powiedział głośno. Julia spojrzała na niego zdumiona, ale nie zaprotestowała. Uśmiechnęła się, a w tym uśmiechu była teraz prawdziwa więź, która ich połączyła. Aleksander wiedział, że to dopiero początek.
Wojna z ojcem trwała, ale teraz miał po swojej stronie ludzi, którym ufał. I to była jego największa siła. — Chodźmy — powiedział do Julii. — Czeka nas dużo pracy.
Weszli do windy, a gdy drzwi się zamknęły, Aleksander spojrzał przez szybę na miasto. Wiedział, że prawdziwa rozgrywka dopiero się zaczyna.


