Tej samej nocy Katarzyna wsiadła do samochodu i pojechała do rodziców do Łomianek. Ciemna trasa, latarnie świecące co drugą, mgła wisząca nad asfaltem. Nie spali do rana; siedzieli w kuchni, pili herbatę ze szczerbionych filiżanek i liczyli. Sprzedali mieszkanie za 800 000 zł, prawie 200 000 poniżej ceny rynkowej, bo kupujący żądał pilnego sfinalizowania transakcji.

Katarzyna przekazała wszystkie pieniądze Kamilowi co do grosza. Przytulił ją tak mocno, że poczuła drżenie jego ramion, wtulił twarz w jej włosy i powiedział coś, co zapamiętała na lata: „Do końca życia będę ci to oddawał”. Kontrolne badania w Niemczech co pół roku kosztowały 80 000 zł za wizytę, nie licząc przelotów i hotelu. Syna zapisano do prywatnego gimnazjum z pogłębionym angielskim; 450 000 zł za trzy lata nauki opłacono z jej karty w trzech ratach.
Potem przyszła kolej na długi hazardowe Mateusza, brata Kamila: 360 000 zł. Mama miała w końcu wyzdrowieć, wstać na nogi, wrócić do pracy. Katarzyna nie żałowała ani złotówki, dopóki pewnego wieczoru na weselu kuzyna nie usłyszała, jak Kamila mówi do brata: „Właśnie pozbawiła mnie miliona 200 000 zł. Elementarna arytmetyka, a ja przez pięć lat włożyłam w waszą rodzinę 600 000 zł”.
Katarzyna podeszła do stolika, przy którym siedziały trzy synowe. Teściowa wyciągnęła pierwszą teczkę z powagą godną wręczenia państwowego odznaczenia. „Ma pani Teresa Kowalska milion 200 000 zł na mieszkania dla trzech synowych” – powiedziała. Ewa cofnęła się na sztywnych nogach, przyciskając teczkę do piersi.
„Pełny koszt rocznego programu obserwacji i leczenia wynosi 320 000 zł. Pierwsza transza w wysokości 75 000 opłacona z mojego osobistego konta 12 lutego”. Katarzyna słuchała z rosnącym niedowierzaniem. Każda z kobiet dostała taką samą kopertę.
Każda zawierała dokumenty, które teraz trzymały jak koła ratunkowe. Wróciła do sali, gdzie wesele toczyło się dalej. Podeszła do mikrofonu w białym kostiumie i przemówiła bez przygotowania. „Całkowita suma moich wpłat w tę rodzinę przez pięć lat wynosi 600 000 zł.
Edukacja syna Daniela i Małgorzaty w prywatnym gimnazjum: 450 000. Spłata długów hazardowych Mateusza: 360 000. Zwróćcie mi 600 000 i możecie sami troszczyć się o mamy, skoro jesteście tak bogatą rodziną”. Kamila zbladła.
Bracia naradzili się i zaproponowali 180 000 zł. „180 000 przeciwko 600 000” – powtórzyła Katarzyna zimnym głosem. Następnego dnia zadzwonił prawnik. „Lokal użytkowy na Mokotowie za 4,5 miliona, miesięczny czynsz 36 000.
I najważniejsze: Med Global rzeczywiście jest firmą przykrywką do prania pieniędzy”. Katarzyna poczuła fizyczny wstręt do ludzi, których przez pięć lat nazywała rodziną. Przyszedł rachunek na 180 000 zł podatku od darowizn. Kamila zadzwoniła z błaganiem: „Katarzyno, nie doprowadzaj sprawy do policji.
Med Global był używany nie tylko do twoich przelewów. Grozi mi do dziesięciu lat”. Katarzyna odpowiedziała tylko: „Pełny zwrot 600 000 w ciągu 24 godzin”. Dokładnie po dobie na jej koncie pojawiła się kwota z adnotacją „zwrot”.
Potem weszła w ustawienia telefonu i zablokowała numer na zawsze.


