Zanim cokolwiek zrozumiałam, Wróciliśmy do sypialni. Krystyna szybkim krokiem podeszła do łóżka. „Chcę zobaczyć, czy wzięliśmy do domu czysty towar. Moja matka przywiązuje wagę do tradycji” – powiedziała, przewracając wszystko w pokoju, po czym z głośnym parsknięciem wyszła.

„No młoda żono, podejdź, podaj teściowej kawę, pocałuj w rękę i okaż szacunek” – rzucił Jakub. Krystyna prychnęła: „Twoja synowa jest do niczego”. Podeszła do stolika, chwyciła niewielką miskę. Strzepałam jego rękę z ramienia i odwróciłam się.
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do mojej najlepszej przyjaciółki Zuzanny. Powiedziałam do siebie: „Maja, musisz to zapamiętać”. Zuzanna zabrała mnie do swojego mieszkania. Jakub dzwonił ze 20 razy, wysyłał mnóstwo wiadomości.
Sama otworzyłam tylne drzwi i wsiadłam do środka. Weszłam do środka. Gdy wychodziłam, przytuliłam się do taty. Wróciłam do samochodu i powiedziałam: „Jakub, zawieź mnie z powrotem do willi”.
Kiedy dotarliśmy do Konstancina, było już ciemno. Wtedy zauważyłam, że ktoś wchodził do mojego pokoju. Podeszłam do toaletki i zaczęłam sprawdzać. Tamtego wieczoru po zmyciu makijażu wzięłam do ręki swój ulubiony tonik do twarzy.
Wklepałam krem i zeszłam do łóżka, gasząc światło. Łzy same płynęły mi z oczu. „Musimy jechać do szpitala” – powiedziałam. Krystyna powolnym krokiem podeszła do schodów.
Uśmiechnęłam się do niej. Wieczorem Jakub znów poszedł do gabinetu. Żołądek podszedł mi do gardła. Wzięłam głęboki oddech, zmuszając się do zachowania spokoju.
Po powrocie do willi posmarowałam twarz zapisaną maścią. Spojrzałam w lustro i schowałam leki z powrotem do szuflady. Jej stosunek do mnie nieco złagodniał. Na koniec wkradłam się do sypialni Krystyny.
Po zainstalowaniu wszystkiego cicho wróciłam do swojego pokoju. Położyłam się do łóżka, a moje serce wciąż biło szybko. Po śniadaniu wróciłam do pokoju. Schowałam dokument do torebki i wyciągnęłam telefon.
Drugi głos kobiecy należał chyba do jednej z ciotek Jakuba. Do sanatorium znałam oazę spokoju w Otłu. Nie pojechałam do Konstancina. Zamiast tego udałam się prosto do mieszkania Zuzanny.
Pokazałam jej raport z laboratorium i dałam do posłuchania nagranie. Wróciłam do swojego pokoju. Wzięłam z zestawu do szycia kawałek mocnego zagiętego drutu – takie zamki są bardzo proste do otwarcia. Wróciłam do sypialni i wyciągnęłam odbiornik ukrytych kamer.
Zabrałam go do pokoju i podłączyłam pod swojego laptopa. Usłyszałam głos: „Mówiłem ci, nie przychodź do mnie”. „Ale to, co do ciebie czuję… ” „Zamknij się”.
„Co do mnie czujesz? ” „Pójdę do twojej matki”. „Magda, nie zmuszaj mnie do ostateczności”. Wpisałam „Magdalena Zawadzka” do wyszukiwarki.
Należała do kobiety imieniem Anna. Wyszłam ze spotkania z Anną i wróciłam do centrum miasta. Tej samej nocy wróciłam do Konstancina. Wpadłam do sypialni i zamknęłam drzwi na klucz.
Głos w słuchawce należał do kobiety: „Chodziłam z Jakubem do liceum. Została wysłana do tego piekła. Nie chcę iść do więzienia. Ten ośrodek musi zostać zgłoszony do prokuratury okręgowej”.
Po wyjściu z kancelarii zadzwonił Jakub: „Maju, wracaj do domu”. Wzięłam papier do ręki. „Nigdzie nie pojadę, tym bardziej do oazy spokoju”. „Marsz do ośrodka”.
„Nie wybieram się do żadnego psychiatryka. Wy wybieracie się do więzienia”. „Jakub, do cholery, zablokuj ją”. Podeszłam do okna i otworzyłam je szeroko.
Zuzanna zawiozła mnie do swojego mieszkania. Obiecał zniekształcić moją twarz, użyć pseudonimów operacyjnych na start i uderzyć tak mocno, by system się poddał. Teściowa dodawała narkotyków do ziół.


