Zaczęło się od zapłonu, który w ogóle nie chciał współpracować. Klient wcześniej słyszał, że w poprzednim warsztacie „wymienili” świece, cewkę i przewody, ale gdy Marcin ściągnął osłonę, zobaczyliśmy gołym okiem, że to była ściema. Jeden przewód był po prostu przerwany, drugi popękany, a cewka trzymała się tylko na gumce. Bagnet oleju był ułamany i przytwierdzony do przewodu jakimś drutem.

Nic tam nie zostało zrobione porządnie. Sprawdziliśmy kompresję na każdym cylindrze – wyniki były dobre, około 14–15 barów, więc silnik był zdrowy. Wymieniliśmy wszystkie cztery przewody, świece, cewkę na nową od Valeo i rurkę bagnetu. Po złożeniu wszystkiego auto odpaliło za pierwszym strzałem i pracowało równiutko, bez żadnego skakania czy zajączkowania.
Klient będzie zadowolony, ale to dopiero początek naszej roboty. W nowym warsztacie przygotowujemy trzecią halę pod nagrania – chłopaki kopią fundamenty pod podnośnik, jutro ma przyjechać beton. Krzysiek, nasz nowy mechanik, dostał swoje pierwsze poważne zlecenie: Seat Ibiza, rocznikowo stary, z problemami w całym podwoziu. Wymieniliśmy komplet hamulców z przodu i z tyłu, nowe zaciski, przewody, rozrząd, intercooler, kompresor klimatyzacji.
Nawet węże od intercoolera były skręcane śrubami przez poprzedniego właściciela – po prostu nawiercił otwory i przykręcił na sztywno. Krzysiek mówi, że najtrudniejsze w tym aucie jest odkręcenie czegokolwiek, bo wszystko jest zardzewiałe i zapieczone. Na szczęście przy tym zleceniu nie urwały się żadne śruby, poza tymi w maglach, które i tak wymieniliśmy na nowe. Przy okazji Marcin wrócił do Hyundaia i40 – gruba sprawa z zawieszeniem.
Klient pracuje na platformie wiertniczej, więc mamy czas do końca sierpnia. Przy demontażu okazało się, że śruba w wózku była odcięta i przyspawana przez kogoś, kto robił to wcześniej. Nie dało się tego wybić, więc po kontakcie z klientem zdecydowaliśmy się na wymianę całego wózka. Znaleźliśmy używany, ale w dobrym stanie, za 500 złotych z dostawą, razem z wahaczami.
Wszystko już mamy, sprężyny, amortyzatory, tuleje – wchodzi w komplecie. Nie zdążyłem nawet uwiecznić na kamerze momentu, kiedy Ibiza odpaliła – akumulator był stary, musieliśmy ruszyć ze startera, ale weszła i już odpowietrzamy układ chłodzenia i wspomagania. Został jeszcze serwis olejowy i kilka drobiazgów. Ekipa wynajęła od nas Forda Focusa i pojechała do Czech – wracają w poniedziałek po swoją Skodę.
My bierzemy się za kolejne zlecenia, bo na wrzesień mam już zapisanych sporo roboty. Radek wraca z urlopu opalony, ale to on opowie wam, co planuje na następny tydzień.


