Mój znajomy zawsze powtarzał, że mój pomysł to czyste szaleństwo, ale kiedy pierwszy raz odpaliłem silnik, usłyszałem tylko: „To nie przetrwa nawet pierwszego zakrętu”. Stałem przed maszyną, którą…

Mój znajomy zawsze powtarzał, że mój pomysł to czyste szaleństwo, ale kiedy pierwszy raz odpaliłem silnik, usłyszałem tylko: „To nie przetrwa nawet pierwszego zakrętu”. Stałem przed maszyną, którą...

Rekordzista Księgi Guinnessa góruje nad wszystkim, co widziałeś na drodze. Włoch Fabio Regiani potrzebował zaledwie sześciu miesięcy, by zbudować motocykl, którego kierownica znajduje się pięć metrów nad ziemią. Maszyna ma dziesięć metrów długości, waży pięć ton i napędza ją potężne V8. W 2012 roku przejechał na nim sto metrów i oficjalnie zapisał się w historii.

Thumbnail

SRK Cycles z Indiany stworzyło Tower Trike, trójkołowca, który wygląda, jakby zjechał z placu budowy. Ma prawie sześć metrów długości i waży około pięciu ton. Pod maską pracuje silnik Detroit Diesel z podwójnym doładowaniem, a całość porusza się dzięki ośmiobiegowej automatycznej skrzyni. Mimo ogromu potrafi rozpędzić się do 137 km/h.

Tarso Marques, emerytowany kierowca Formuły 1, postanowił połączyć lotnictwo z motocyklizmem. Jego TMC Dumont ma w sobie prawdziwy sześciocylindrowy silnik lotniczy Rolls-Royce z lat sześćdziesiątych. W 2018 roku maszyna pokonała ponad sto innych konstrukcji podczas Daytona Bike Week. Koła bez piast o średnicy 91 centymetrów sprawiają, że wygląda jak pojazd z filmu science fiction.

Indyjski twórca Bharat Parmar wydłużył zwykły motocykl Bay Discover do długości 26 metrów. Zrobił to, dokładając do ramy własne sekcje. Kierowca siedzi na samym przodzie, a za nim ciągnie się ogromny ogon. Parmar musiał przejechać wymagane sto metrów, by w 2014 roku zdobyć rekord Guinnessa.

Niemcy Tilo i Wilfred Niebluf zbudowali Katarzynę Wielką, oficjalnie najcięższy jeżdżący motocykl świata. Waży około pięciu ton, mierzy sześć metrów długości i trzy metry szerokości. Napędza go wojskowy silnik o potężnym momencie obrotowym. Obok kierowcy zamontowano duży kosz dla pasażerów.

Parker Brothers Concepts zainspirowało się filmem Tron: Dziedzictwo. Ich elektryczny motocykl ma ostre, kanciaste nadwozie i świecące linie LED wzdłuż ramy. Jedzie do 160 km/h i na jednym ładowaniu pokonuje około 130 kilometrów. W nocy wygląda, jakby wyjechał prosto z ekranu.

Rzeźbiarz Tim Frogman razem z Blasto Brothers zbudował trójkołowca z surowego metalu. W środku siedzi rzadki, doładowany silnik, jeden z zaledwie pięćdziesięciu odlanych bloków. Rozstaw osi sięga 367 centymetrów, a masa wynosi 1225 kilogramów. Teoretycznie mógłby jechać nawet 322 km/h, ale powstał głównie na pokaz.

Australijski kaskader Raj Bauman przez trzy lata budował Monster Motor Bike from Hell. Maszyna ma dziewięć metrów długości, trzy metry wysokości i waży trzynaście ton, tyle co szkolny autobus. Napędza ją silnik ciężarówkowy Detroit Diesel. Nawet dorosły mężczyzna wygląda przy tych kołach jak zabawka.

Na początku XX wieku Erich Perton zbudował w Paryżu motocykl na jednym gigantycznym kole. Kierowca siedział wewnątrz konstrukcji, a cały napęd umieszczono w kole. Maszyna wciąż działa i można ją obejrzeć w muzeum w Niemczech. Problemem było sterowanie i utrzymanie równowagi, ale pomysł wyprzedzał swoje czasy.

Sylwester Roper w latach 1867-1869 zbudował w Bostonie maszynę napędzaną parą. To jeden z najwcześniejszych motocykli w historii, powstały prawie dwie dekady przed konstrukcją Daimlera. Kute żelazne ramy i drewniane koła kryły dwucylindrowy silnik parowy, który Roper wykonał własnoręcznie. Oryginał dziś znajduje się w Smithsonian.

W latach 1981-1983 Honda produkowała Motocompo, składany skuter zaprojektowany do bagażnika hatchbacka Honda City. Po złożeniu zamieniał się w prostokątną walizkę na kółkach. Po rozłożeniu miał teleskopowe widelce i hamulce bębnowe. Jechał tylko 40 km/h, ale był idealny do miasta.

W 2017 roku Yamaha pokazała na targach w Tokio futurystyczny Motoroid. Motocykl używa systemu AMSE, który przesuwa ciężki akumulator, aby utrzymać równowagę samodzielnie. Potrafi stać pionowo, podnieść się z podpórki i podążać za właścicielem z prędkością marszu. Kamery i sztuczna inteligencja rozpoznają twarze i gesty kierowcy.

Brazylijski rolnik zbudował trójkołowca na oponach z ciężkich maszyn rolniczych. Napędza go silnik z ciągnika, a całość waży około pięciu ton. Nie ma tu żadnej wielkiej marki ani fabrycznego wsparcia, tylko surowa kreatywność i determinacja. Wygląda jak połączenie rolniczego geniuszu z totalnym szaleństwem.

Chińska firma Rictor opracowała Sky Ridera, który jeździ po drodze i lata. W trybie naziemnym to odwrócony trójkołowiec rozpędzający się do 70 km/h z zasięgiem 200 kilometrów. W trybie lotu sześć elektrycznych śmigieł unosi maszynę w powietrze. Prędkość lotu sięga 100 km/h, a czas lotu to około trzydziestu minut.

Brytyjski Quazar z końca lat siedemdziesiątych wyprzedzał swoją epokę. Kierowca siedział w nim niemal leżąco, w małej kabinie przypominającej kokpit. Pełna obudowa nadwozia była wtedy niespotykana. Zbudowano tylko kilka egzemplarzy, a maszyna nigdy nie odniosła komercyjnego sukcesu.

Byron Hems spędził dziesięć lat na projektowaniu Moto Jaguara. Motocykl powstał, by przypominać skaczącego kota z logo brytyjskiej marki, ma silnik V-twin o pojemności 1,2 litra i osiąga 193 km/h. Wydech zestrojono tak, by brzmiał jak warczenie wielkiego kota. Koła pochodzą z japońskiego sportowego motocykla, a siedzenie wykonano w stylu choppera.

Na świecie istnieje tylko jeden egzemplarz. Gunbus 410 to dzieło niemieckiego projektanta Clemensa Leonharta. Maszyna ma 3,4 metra długości i waży 651 kilogramów. W jej centrum zamontowano jeden z największych silników, jakie kiedykolwiek trafiły do motocykla.

Przednie koło ma średnicę 97 centymetrów, a tylne 122. Mimo monstrualnych proporcji jest w pełni dopuszczony do ruchu i zaskakująco dobrze wyważony. Artur Van Popel, holenderski artysta i muzyk, zamienił zwykły skuter w jeżdżące dzieło sztuki. Dodał mosiężne detale, odsłonięte rury i wiktoriańskie koła zębate.

W ramę wbudował gitarę, wzmacniacz i sekcję dętą. Skuter stał się jednoosobowym zespołem na kołach i występował na koncertach w całej Europie. Malezyjczyk Irwan Częa połączył dwa silniki Yamaha RXZ135 obok siebie, tworząc dzikiego dragstera. Zainspirowały go dwusilnikowe konstrukcje z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

Musiał zmodyfikować wały korbowe i zespawać obudowy silników. Do tego użył aluminiowych płyt ciętych metodą CNC. W 1930 roku Orley Ray Courtney przerobił Hendersona na opływową maszynę w stylu art deco. Pod zabudowanym nadwoziem krył się chłodzony powietrzem rzędowy czterocylindrowy silnik.

Motocykl osiągał ponad 160 km/h, co było niewiarygodnie szybkie jak na tamte czasy. Zbudowano tylko kilka egzemplarzy, a zachowane sztuki są dziś skarbami kolekcjonerów. Szwajcarski wynalazca Adrien Mercier w 1937 roku stworzył we Francji półgąsienicowy motocykl wojskowy. Zamiast tylnego koła zamontował gumową gąsienicę jak w małym czołgu.

Maszyna pokonywała strome podjazdy i śnieg, gdzie zwykłe koła zawodziły. Silnik JAP pozwalał jej osiągać 65 km/h. Yamaha Niken to trójkołowiec, który przechyla się w zakrętach jak zwykły motocykl. Z przodu ma dwa koła o średnicy 38 centymetrów, zamontowane obok siebie na własnych widelcach.

Sercem jest rzędowy trzycylindrowy silnik znany z modelu MT-09. Waży 263 kilogramy, ale prowadzi się stabilnie i pewnie. Lazaret LM847 wygląda jak futurystyczny koncept, a w środku ma silnik Maserati V8 o pojemności 4,7 litra. Zamiast tradycyjnej skrzyni biegów używa prostego jednobiegowego sprzęgła hydraulicznego.

Każde koło ma własny jednostronny wahacz. Mimo czterech kół maszyna wciąż potrafi przechylać się w zakrętach. Lit Motors C1 to elektryczna kapsuła na dwóch kołach dla kierowcy i pasażera. Para szybkoobrotowych żyroskopów utrzymywała pojazd w pionie nawet po zatrzymaniu czy uderzeniu.

Planowano przyspieszenie do 97 km/h w mniej niż sześć sekund i zasięg 322 kilometrów. Do produkcji jednak nigdy nie trafił. Peraves Monotracer to motocykl z zamkniętą kabiną i pasami bezpieczeństwa. Napędza go rzędowy czterocylindrowy silnik BMW.

Do setki rozpędza się w 5,7 sekundy, a małe kółka stabilizujące opuszczają się automatycznie przy zatrzymaniu. W zakrętach przechyla się aż o 52 stopnie. Dragon Fire Bike wygląda jak gigantyczny ziejący ogniem smok na dwóch kołach. Za kierowcą zamontowano ogromną smoczą głowę, która służy jako wyrzeźbione siedzenie.

Całe nadwozie pokrywają ręcznie robione łuski i skrzydła. Specjalny układ paliwowy pozwala głowie ziać prawdziwym ogniem, a nad kierownicą zamontowano dwa karabiny maszynowe. Megola z lat 1921-1925 miała pięciocylindrowy silnik gwiazdowy zamontowany wewnątrz przedniego koła. Cały silnik obracał się razem z kołem podczas jazdy.

Motocykl nie miał sprzęgła ani skrzyni biegów. Wersja sportowa osiągała 142 km/h, a wyprodukowano około dwóch tysięcy egzemplarzy. Czeska Bohemia Böhmerland, projekt Albina Libisza, produkowano od 1925 do 1939 roku. To jeden z najdłuższych seryjnie produkowanych motocykli w historii, z rozstawem osi ponad trzy metry.

Napędzał go jednocylindrowy silnik z zaworami górnymi. Potrafił przewozić dwie, trzy, a nawet cztery osoby. W 2006 roku kanadyjski nastolatek Ben Gulak wpadł na pomysł Unocycle po tym, jak zobaczył smog w chińskich miastach. Jego pojazd jeździ na dwóch kołach umieszczonych obok siebie i sam utrzymuje równowagę.

Kierowca pochyla się do przodu, by przyspieszać, i do tyłu, by hamować. Uno waży 54,5 kilograma i osiąga 40 km/h.