Wczoraj o mało nie wjechałem na laweciarza, który stał przed warsztatem z roztrzaskanym Peugeotem. Hak wkręcony, przód cały wgnieciony, maska złożona w trójkąt, a pan spokojnie pyta, kiedy będzie gotowe. – Bo to nie odpala – mówi kierowca lawety. Nie odpala po takim uderzeniu.

Ja od razu wiedziałem, o co chodzi, ale zanim cokolwiek powiedziałem, zerknąłem na moich chłopaków. Stali przy aucie, drapali się po głowach, podnosili maskę, zaglądali pod spód. I nic. Zero pomysłu.
– No dobra – mówię. – A wy co myślicie? Wzruszyli ramionami. Jeden powiedział coś o rozruszniku, drugi o bezpiecznikach.
Nawet laweciarz, który widział to auto po wypadku, nie skojarzył. Nie powiedziałem im ani słowa. Niech się głowią. Ciekaw jestem, kiedy wpadną na to, co oczywiste.
A Peugeot to nie był jedyny problem. Na placu stały trzy Mercedesy naraz, każdy z innego powodu. Jeden ML z zapchanym DPF-em, który poprzedni właściciel „naprawiał” przez dwa miesiące. Wymienili mu wtryski, pompę, zrobili praktycznie remont silnika, a oni dalej zapycha się, bo zostawili stary czujnik różnicy ciśnień.
No i błąd wywala cały czas. – Co tam robili? – pytam kierowcę. – No, wszystko.
Oprócz szlifu cylindrów i wału, to wszystko. – I DPF dalej się zapycha? – No. Przewody od czujnika sprawdzimy, sam czujnik też.
Może w końcu coś tam zaświeci. Przyjechał też jakiś Emel. Facet sam grzebał w przekaźnikach, aż mu iskrzyło, wymienił jeden i mówi, że jak jedzie do czterdziestu, to jest spoko. Jak przekroczy czterdzieści, nagle wywala kontrolkę trakcji i auto gaśnie.
– A co pan tam robił? – pytam. – No, grzebałem. – W przekaźnikach?
– No. No dobra. Zobaczymy, co mu się odstroiło. Ale najlepsza zagadka to Mini.
Handlarz podjeżdża wczoraj, mówi, że klima nie działa. Podpinamy maszynę, włączamy klimę, a ciśnienia piękne. Niskie dwa bary, wysokie dziesięć. Książkowo.
A klima nie chodzi, w ogóle. – Filtr? – pytają ludzie na żywo. – Silnik?
– Czynnika za dużo? Nie, nie. Odpowiedź jest tak błaha, że aż nie do uwierzenia. Będzie z tego króciutki odcinek.
A dzisiaj rano zacząłem od sprawdzenia, kto napisał na czacie, że przyjechał z rana. Spóźniłem się dwadzieścia minut, bo Marcin dzwonił. A że pracownicy już stali przy aucie, to od razu wiedzieli, że coś jest nie tak. Marcinek dzwonił, pyta, czy żyję.
Miło, że ktoś się martwi. Na warsztacie mamy teraz dużo pracy. Ludzie wracają z wakacji, przypominają sobie, że trzeba coś zrobić z autem. Teraz jest jeszcze trochę ciszej, ale od poniedziałku ma ruszyć więcej ludzi.
Mówią, że Niemcy znów mają jechać do Polski na zakupy i do warsztatów. Niech przyjeżdżają. A jak ktoś zostawi u nas auto, to mogę mu wypożyczyć Forda Focusa MK3 z 1. 5 diesel za osiemdziesiąt złotych za dobę.
Żadnych kaucji, żadnych udziwnień. Tyle paliwa, ile jest w baku, tyle oddajesz. Fajne auto, ma grzaną kierownicę, wentylowane fotele. Kupiliśmy go z lekko uszkodzonym tyłem, ale wyszedł z niego naprawdę przyzwoity samochód.
Chociaż bardzo mnie kusi, żeby go sprzedać. W międzyczasie ludzie na czacie gadali o oleju. Jaka cena by była sensowna? Jedni mówili 130, inni 99.
Ja mówię, że jak będzie poniżej 120, to będę musiał ściągnąć gacie. Ostatecznie stanęło na 115 złotych. Niech schodzi. No i pan z Peugeota wpadł tylko na wymianę oleju.
Wszedł z uśmiechniętą buźką na czacie, taki zadowolony, że mu się nic nie stało. Dobrze, że chociaż ktoś nie ma problemów. Tylko ten ML. Mercedes.
Facet kupił go cztery miesiące temu od pana, który jeździł od warsztatu do warsztatu. Wszędzie próbowali coś zrobić z DPF-em. Nowe wtryski, nowa pompa, wszystko nowe. A DPF dalej się zapycha.
Zostawili stary czujnik różnicy ciśnień i cały czas wywala błąd. To teraz sprawdzimy przewody od tego czujnika, sam czujnik, i może w końcu coś się rozjaśni. A Mini dalej stoi. Klima nie działa, ciśnienia idealne.
Ktoś z was zgadnie, co to za usterka? Bo jak to powiem, to wszyscy się za głowy złapią. Dzień się rozkręca. Jutro mam nadzieję nagrać dla was nowy odcinek, może uda się pokazać tę Mini i tego Peugeota.
Chłopaki dalej nie wiedzą, dlaczego on nie odpala. I póki co, nie zamierzam im mówić. Sami muszą na to wpaść.


